Rosi Shunryū Suzuki: Gdzie nie pójdę, spotykam siebie

Większość z nas chce się dowiedzieć, czym jest ja. To wielki kłopot. Próbuję zrozumieć, czemu ten kłopot macie. Coś mi się wydaje, że choć tak się starasz pojąć, kim jesteś, to jest to zadanie, które nigdy się nie dopełni i ty nigdy siebie nie zobaczysz. Twierdzisz, że trudno jest siedzieć nie myśląc, ale jeszcze trudniej będzie myśleć o sobie. Właściwie nie da się dojść do niczego rozstrzygającego, i zwariujesz, jeśli będziesz wciąż usiłować coś uzyskać, i nie dowiesz się, jak ze sobą postępować.

Wasza kultura opiera się na pojęciach związanych z samoulepszaniem się. Pomysł ulepszania wywodzi się z nauki. Z naukowego punktu widzenia ulepszenie oznacza, że zamiast płynąć do Japonii możesz do niej polecieć jumbo jetem. Chodzi więc o porównywanie, co ile jest warte, co także leży u podstaw społecznych i ekonomicznych. Rozumiem, że odrzucacie ideę cywilizacji, ale idei ulepszania już nie. Bez przerwy chcecie coś ulepszać. Pewnie większość z was siedzi, żeby ulepszyć swoje zazen, tyle że buddyści do pomysłu na ulepszanie specjalnie nie przywiązują wagi.

Kiedy praktykujesz zazen i w ten sposób chcesz się ulepszyć, możesz chcieć się lepiej poznać w sensie psychologicznym. Psychologia powie ci o pewnych twoich aspektach, ale nie kim właściwie jesteś. To tylko jedna z wielu interpretacji twojego umysłu. Z każdą wizytą u psychologa czy psychiatry dowiesz się o sobie czegoś nowego. Dopóki na te wizyty chodzisz, czujesz może pewną ulgę. Może znika poczucie, że niesiesz taki wielki ciężar, ale to nie tak pojmujemy siebie w zen.

Tozan, założyciel chińskiej szkoły zen soto, powiedział: „Nie próbuj zobaczyć siebie obiektywnie.” Innymi słowy nie zabiegaj o informacje na swój temat, które miałyby być prawdą obiektywną. To by była informacja. Tozan mówi, że to, kim rzeczywiście jesteś, jest czymś innym niż wszelkie na twój temat informacje. Kim rzeczywiście jesteś to ktoś inny. „Idę swoją własną drogą. Gdzie nie pójdę, spotykam siebie.”

Tozan odrzuca wysiłek zdobywania o sobie informacji, za to zaleca, by iść na własnych nogach. Czego by ludzie nie mówili, masz iść swoją drogą, a zarazem masz praktykować z ludźmi. To jeszcze inna sprawa. Oznacza to, że spotkać siebie to praktykować z ludźmi.

Kiedy widzisz, jak ktoś autentycznie praktykuje, widzisz siebie. Jeśli czyjaś praktyka robi na tobie wrażenie, myślisz może: „O, ale ona nieźle sobie radzi.” To „ona” to ani ona, ani ty – ona jest czymś więcej. Czym jest ona? Pomyślisz chwilę i powiesz może: „Acha, ona jest tam, a ja tutaj.” Ale kiedy jej praktyka wywarła na tobie takie wrażenie, to „ona” nie było ani nią, ani tobą. Kiedy coś cię uderza, to właśnie jesteś tak naprawdę ty. Doraźnie korzystamy z „ty”, ale to ty jest czystym przejawem naszej praktyki. Tak długo, jak starasz się ulepszać siebie, coś sobie na temat siebie wyobrażasz, a to niewłaściwa praktyka. To nie o taką praktykę nam chodzi.

Kiedy oczyszczasz umysł, kiedy ze wszystkiego rezygnujesz i zwyczajnie praktykujesz zazen z otwartym umysłem, to cokolwiek widzisz, spotykasz siebie. To jesteś ty, poza ona, on czy ja. Dopóki trwasz przy wyobrażeniu ja i ulepszaniu praktyki albo odkrywaniu czegoś, i w ten sposób próbujesz stworzyć ulepszone, lepsze ja, twoja praktyka to jakiś odlot. Brak ci czasu, by dojść do celu, w którymś momencie więc się męczysz i mówisz: „Słabe to zen. Praktykuję od dziesięciu lat i nic z tego nie mam!” Ale jeśli tu przyjedziesz i posiedzisz ze szczerze praktykującymi uczniami, i staniesz się jedną/jednym z nich, i utrzymasz tę aktywność – to jest nasza praktyka. Możesz tego doświadczyć wszędzie, gdzie jesteś. Jak powiedział Tozan: „Gdzie nie pójdę, spotykam siebie.” Kiedy widzi wodę, to widzi siebie. Jemu wystarczy zobaczyć wodę, choćby siebie w tej wodzie nie widział.

Czyli sposobem, by zrozumieć siebie nie jest pojmowanie siebie w sposób obiektywny ani zdobywanie z różnych źródeł informacji. Jeśli zarzucają ci szaleństwo – „No dobrze, niech będzie szaleństwo!” Jeśli mówią ci, że praktykujesz nie tak, jak trzeba, niech i tak będzie. „Nie tak praktykuję, jak trzeba, ale naprawdę się staram.” To wystarczy. Jeśli w ten właśnie sposób siedzisz, przyjmujesz siebie i wszystko inne łącznie z tobą. Kiedy wdajesz się w różne głupie kłopoty, siedzisz ze swoimi kłopotami. To jesteś w danym momencie ty. Jeśli starasz się z tych swoich kłopotów wydostać, to to już jest błędna praktyka.

Jeżeli przywierasz do wyobrażeń, które sobie tworzysz, w rodzaju ja czy obiektywnej rzeczywistości, pogubisz się w tym obiektywnym świecie, jaki sobie w umyśle stworzysz. Produkujesz sobie kolejne sprawy, więc nie ma temu końca. Może powołujesz do istnienia kolejne światy, a to bardzo ciekawe tak je tworzyć  i im się przyglądać, ale nie gub się w tych swoich wytworach.

Inna strona naszej praktyki to, że myślimy i działamy. Nie dążymy do tego, by być jak kamień. Nasza praktyka to codzienne życie. Niech nie zniewala cię myślący umysły, wyobrażenia ani aktywność emocjonalna – my po prostu myślimy w prawdziwym sensie. Myśl przychodzi wraz z naszym prawdziwym ja, które obejmuje cały świat. Zanim my pomyślimy o drzewach, ptakach i całej reszcie, to wszystko myśli. A kiedy to wszystko myśli, szumi i śpiewa. W ten sposób myśli. Nie musimy myśleć ponad to. Kiedy widzimy wszystko takim, jakie jest, już jest w tym myślenie. Tym właśnie rodzajem czystego myślenia dysponujemy w praktyce, jesteśmy więc wolni także od siebie samych. Możemy zobaczyć wszystko takie, jakie jest, a zarazem możemy o tym myśleć. Jako że w żaden szczególny sposób nie staramy się myśleć, nie ma dla nas niczego takiego jak droga prawdziwa i droga fałszywa.

Bardzo wam dziękuję.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *