Kategoria: Rosi Shunryū Suzuki

  • Rosi Shunryū Suzuki: Kłopotów w sam raz

    Mamy dziś siódmy i ostatni dzień sesshin. Zaszliśmy już tak daleko, że nie możemy odpuścić! Jedyna droga to tu zostać. Jestem przeświadczony, że zbiory będę miał świetne. Może wam się zdaje, że dojrzali jeszcze nie jesteście, ale choć wciąż dojrzewacie, to jeśli tylko pobędziecie w naszym spichrzu, dobre z was będą jabłka. Nie mam się więc czym martwić, a i wy według mnie nie macie powodu, by się niepokoić o praktykę.

    Przynajmniej niektórzy przyjechaliście na to sesshin, bo macie wiele kłopotów. Wydawało wam się, że jeśli posiedzicie tu siedem dni, kłopoty się rozwiążą, ale jakie by nie były, rozwiążą się tak czy siak. Budda nie da ci więcej trudności, niż potrafisz rozwiązać, ani niż ci potrzeba. Jakie te trudności by nie były, jest ich w sam raz. Gdy są niewystarczające, Budda jest gotów dać ci więcej – dokładnie tyle, ile ci trzeba, by je docenić. Budda nieustannie ci coś daje. Jeśli nie zmagasz się z niczym, życie wydaje ci się puste. Myślę więc, że masz ufać Buddzie. Żyć bez trudności to jak siedzieć w tym zendo siedem dni i nic nie robić.

    Gdy tak przez siedem dni tu medytowaliście, mieliście wiele kłopotów. Może ci się zdaje, że więcej masz trudności, gdy siedzisz, niż na co dzień. Tak naprawdę po prostu odkrywasz problemy, które już wcześniej ci towarzyszyły, ale ogłupiały cię inne sprawy. Kiedy nie dostrzegasz swoich trudności, dopadną cię znienacka. Nie pojawi się żaden kłopot, którego wcześniej by już nie było, tylko że skoro ich nie widzisz, to się tego nie spodziewasz. Dlatego lepiej dostrzegać trudności tak szybko, jak to możliwe.

    Uczniowie soto siedzą zazen twarzą do ściany. Za tobą jest Budda, a ty mu ufasz. Jeśli ufasz zupełnie, nie musisz zwracać się ku niemu. To postawa pełnego zaufania. To zza pleców, nie z przodu, nadejdą wrogowie czy trudności. Czyli zwracać się tyłem ku Buddzie to wyraz pełnej wobec niego ufności.

    Choćby wydawało ci się, że trudności masz za dużo, kiedy ufasz Buddzie, siedzisz ze swoimi problemami. Potrzeba ci zarazem gotowości, by odmówić przyjęcia trudności, gdyby to miało być już za dużo. Budda może powiedzieć: „Skoro naprawdę ci tego nie trzeba, to w każdej chwili przyjmę tę trudność z powrotem. Oddaj mi ją.” Ale stopniowo kłopot przemieni się w coś, czego ci trzeba. Pomyślisz: „Jeśli odmówię przyjęcia tej trudności, mogę potem żałować. Ponieważ nie wiem za dobrze, czy to prawdziwy kłopot, czy pomoc ze strony Buddy, może lepiej ją wziąć.” Jeśli tak właśnie siedzisz, przekonasz się, że twe trudności to drogocenne skarby zupełnie ci niezbędne.

    Dopóki nie zgodzisz się na trudności, jakich w swej funkcji doświadczasz, nie możesz zaakceptować tego, kim jesteś. W prawdziwy sposób siedzieć nie możesz. Kiedy uspokajasz umysł, ufasz Buddzie i zwyczajnie siedzisz, nie ma pomieszania ani trudności. Kiedy starcza ci cierpliwości, by poczekać, aż trudność w coś ci się ułoży, możesz docenić, że tu jesteś i powierzone ci zadania, co by to nie było. Tak praktykujesz zazen.

    Kiedy praktykujesz zazen, nie musisz czekać, aż Budda pomoże ci w rozwiązaniu problemów. Budda już ci pomaga, tyle że zwykle jego pomocy nie przyjmujemy. Kiedy prosisz o pomoc, prosisz o coś, co jeszcze nie nadeszło. Odmawiasz przyjęcia skarbu, który już masz. Przypominasz świnię. Kiedy byłem mały, mój bardzo ubogi ojciec hodował świnie. Gdy świniom dać wiadro jedzenia, dopóki się przy nich stoi, nie będą jadły, tylko czekały, że dostaną więcej. Jeśli odejść zbyt szybko, rzucą się za tobą i wywrócą wiadro z jedzeniem. Trzeba więc bardzo uważać.

    Tak właśnie, jak myślę, postępujecie. Zamiast zająć się kłopotami, które macie, przysparzacie ich sobie więcej, bo rozglądacie się za czymś jeszcze. Tylko że nie ma potrzeby już niczego szukać. Problemów masz pod dostatkiem, w sam raz. To tajemnicza sprawa, tajemnica życia. Mamy w sam raz trudności, nie za dużo, nie za mało. Nie trzeba więc zwracać się po pomoc.

    Jeśli nie brak ci cierpliwości, nie brak siły na przyjęcie trudności, to możesz siedzieć cicho i spokojnie, ufając Buddzie i swojemu jestestwu. Dostajesz pomoc, i to w sposób doskonały, więc możesz istnieć tutaj. Jeżeli będzie tego za dużo – umrzesz, i jeśli za mało – umrzesz. Dostajesz właśnie to, czego ci trzeba. Pozostaje więc po prostu ufać Buddzie, ufać w swoje tu istnienie. To właśnie nazywamy zen.

    Może się wam zdaje, że wszyscy mistrzowie zen są tacy twardzi. Mistrz wydaje się twardy, gdy tego ci właśnie trzeba, ale taki twardy naprawdę nie jest – jest odpowiednio twardy dla ciebie, i tyle! Tak naprawdę nie potrzebujesz swego mistrza, jeśli wiesz, jak praktykować zazen.

    Chcę, byście po prostu siedzieli, gotowi na wyjazd na targ, jak dojrzałe jabłka. Siedźmy z pełnym uznaniem dla naszej praktyki.

    Dziękuję wam bardzo.

    Rosi Shunryū Suzuki, „not always so”, rozdz. Just Enough Problems, tłum. Totai

  • Rosi Shunryū Suzuki: Nie przywierać do oświecenia

    Hui Neng, Szósty Patriarcha, powiedział: „Osiadać w pustce i utrzymywać spokojny umysł to nie zazen.” A także: „Po prostu siedzieć ze skrzyżowanymi nogami to nie jest zen.” A równocześnie mówię wam zawsze: „Po prostu siedź.” Jeżeli nie pojmujecie, czym jest praktyka, a chwytacie się słów, pogubicie się w tym, ale jeśli rozumiecie, czy jest prawdziwy zen, będziecie wiedzieli, że słowa tego Patriarchy stanowią rodzaj ostrzeżenia.

    Kano Tan’yū: Szósty Patriarcha zen w chwili oświecenia, 1635–45; źródło: https://images.metmuseum.org/CRDImages/as/original/DP-29287-002.jpg

    Nasze sesshin dobiega końca i ruszycie niedługo do domu, by oddać się powszednim zajęciom. Jeśli praktykujesz prawdziwe zazen, możesz się cieszyć na myśl o powrocie do codzienności. Może chętnie do niej wracasz, ale jeśli nie i wahasz się przed powrotem do zwykłego życia w mieście, to znaczy, że ciągle lgniesz do zazen. Dlatego właśnie Szósty Patriarcha powiedział: „Jeżeli osiadasz w pustce i lgniesz do swojej praktyki, to nie jest to prawdziwe zazen.”

    Kiedy praktykujesz zazen z każdą chwilą, przyjmujesz to, co teraz masz, właśnie teraz, i znajdujesz zadowolenie we wszystkim, co robisz. Ponieważ przyjmujesz, na nic się nie skarżysz. To jest zazen. Nawet jeśli zrobić czegoś nie możesz, wiesz, co robić. Siedzenie zazen wesprze cię w innych aktywnościach. Tak jak przyjmujesz, że bolą cię w czasie siedzenia nogi, tak przyjmujesz codzienne życie, co może być trudniejsze niż praktyka zazen.

    Jeśli przyjeżdżasz tu, zwłaszcza na to siedmiodniowe siedzenie, by poczuć smak prawdziwej praktyki, i udaje ci się ten smak zachować, gdy wracasz do swoich licznych zajęć, to to będzie wielka zachęta. Choć będzie ci trudno, a zajęć tak wiele, zawsze czuć będziesz w głowie smak spokoju, nie dlatego, że do niego lgniesz, ale bo to ci sprawia radość. Ze względu na tę radość nie musisz lgnąć. Jeżeli więc ta praktyka naprawdę nabrała dla ciebie smaku, możesz się nią cieszyć nieustająco, niezależnie, co robisz.

    Może ci się zdaje, że osiągasz oświecenie, ale jeżeli pochłaniają cię jakieś zajęcia, jest ci trudno i myślisz, że musisz do tamtego doświadczenia wrócić, to to nie jest prawdziwe oświecenie, tylko coś, do czego lgniesz. Prawdziwe oświecenie jest zawsze przy tobie, więc nie musisz ani do niego lgnąć, ani nawet o nim myśleć. Skoro zawsze ci towarzyszy, to sama trudność jest oświeceniem. Życie pełne zajęć jest samo w sobie oświeconym działaniem. To jest prawdziwe oświecenie.

    Dzisiaj młodzi ludzie umawiają się na randki, tylko że oświecenie nie jest czymś, co znajdziesz na randce. Gdy układasz życie, wstajesz o ustalonej godzinie, o ustalonej godzinie bierzesz swoją śniadaniówkę i wychodzisz do pracy, a do tego masz dziewczynę czy chłopaka, to się spotkacie. Nie ma potrzeby umawiania się. W określonym czasie ten ktoś przyjdzie w miejsce, gdzie zwykle się spotykacie. My tak robimy. Dzwonić do siebie jest głupie i tylko komplikuje sprawę. Chociaż umawiasz randkę przez telefon – “Hejka, to ja już wychodzę z domu.” – to jeśli ona nie przyjdzie w wasze miejsce, rozczarujesz się. Kiedy się nie umawiacie, a ona się pojawi, to się naprawdę ucieszysz.

    Tak też osiągasz oświecenie. Nie ma się co śmiać. Mówię o czymś realnym. Nie umawiać się na randkę to nie oczekiwać i nie lgnąć do oświecenia. Kiedy oświecenie przynosi ci zachętę, to, że spotkasz się z dziewczyną, że zobaczysz ją tylko przez chwilę wystarczy. Zapewni ci to radość na cały dzień. Gdy domagasz się od niej zbyt wiele, to już jest sygnał, że lgniesz do oświecenia.

    To miał na myśli Szósty Patriarcha, gdy powiedział: “Nie osiadając w niczym masz prawdziwy umysł.” Czyli kiedy do czegoś przywierasz, tracisz oświecenie. Mimo że tak gorliwie się starasz umówić na randkę czy spotkanie, to się nie sprawdza. Oświecenie, które dzięki temu uzyskujesz, jest czymś, do czego lgniesz, a nie czymś, co towarzyszy ci zawsze, co zawsze dostarcza ci zachęty.

    To bardzo ważna sprawa. Kiedy już skończymy sesshin, praktykujcie dalej w codziennym życiu i naprawdę się oświecajcie. To sesshin jest bardzo owocne, wielu z was poczuło smak praktyki. A nawet jeśli nie, to myślę, że już wiesz, jak praktykować zazen. Od dziś więc praktykuj dalej z zaangażowaniem, zgodnie ze wskazówkami nauczyciela, a pewnego dnia poczujesz ten smak.

    Bardzo wam dziękuję.

    Rosi Shunryū Suzuki, „not always so”, rozdz. Not Sticking to Enlightenment, tłum. Totai

  • Rosi Shunryū Suzuki: Gdzie nie pójdę, spotykam siebie

    Rosi Shunryū Suzuki: Gdzie nie pójdę, spotykam siebie

    Większość z nas chce się dowiedzieć, czym jest ja. To wielki kłopot. Próbuję zrozumieć, czemu ten kłopot macie. Coś mi się wydaje, że choć tak się starasz pojąć, kim jesteś, to jest to zadanie, które nigdy się nie dopełni i ty nigdy siebie nie zobaczysz. Twierdzisz, że trudno jest siedzieć nie myśląc, ale jeszcze trudniej będzie myśleć o sobie. Właściwie nie da się dojść do niczego rozstrzygającego, i zwariujesz, jeśli będziesz wciąż usiłować coś uzyskać, i nie dowiesz się, jak ze sobą postępować.

    (więcej…)
  • Prawdziwe skupienie

    Prawdziwe skupienie nie oznacza koncentracji na jednej tylko rzeczy. Choć mówimy: “Zajmuj się tylko jednym na raz.”, to trudno wyjaśnić, o co chodzi. Nie staramy się na niczym konkretnym skupiać, a jednocześnie jesteśmy na to przygotowani. Jeśli na przykład skupiam spojrzenie na kimś w zendo, innym nie jestem w stanie poświęcać uwagi. Dlatego gdy praktykuję zazen, nie patrzę na nikogo. A wówczas zauważę, że ktoś się porusza.

    (więcej…)
  • Rosi Shunryū Suzuki: Ciesz się życiem

    Rosi Shunryū Suzuki: Ciesz się życiem

    Mowa wygłoszona 20 lipca 1969 roku, w dniu lądowania Apollo 11 na Księżycu, opublikowana w książce „not always so”

    Gdy pójść do biblioteki, trafić można na książki z całą tą ludzką wiedzą, tak obszerną, że niemal nie do ogarnięcia. A teraz człowiek ma wylądować na Księżycu. Nie wiem właściwie nic o tym, jak się tam leci, ani jak to będzie, kiedy wreszcie ktoś tam się dostanie. Nie bardzo mnie to interesuje.

    (więcej…)
  • praktyka braku ja

    praktyka braku ja

    Rosi Shunryū Suzuki w książce „not always so” pisze:

    Nauczyciel i uczeń razem praktykują różne rytuały. To coś więcej niż trening. To rytuały pozwalają wyrażać i przekazywać nauczanie w prawdziwym znaczeniu. Kładziemy nacisk na brak ja (ang. egolessness). Gdy praktykujemy razem, zapominamy własną praktykę. To zarazem jest osobista praktyka, jak i praktyka innych ludzi. Kiedy na przykład praktykujemy śpiewanie sutr, mówimy: „Recytuj sutrę uszami.” Uszami słuchamy innych, a ustami wykonujemy swoją praktykę. Tak dopełnia się praktyka braku ja w prawdziwym znaczeniu.

    Brak ja nie równa się rezygnacji z własnej praktyki. Przy prawdziwym braku ja zapomina się o braku ja. Dopóki wierzysz, że praktykujesz bez ja, jest to znak, że do niego przywierasz, bo przywierasz do chęci pozbycia się praktyki skupionej na ja. Kiedy praktykujesz własną praktykę z innymi, to pojawia się prawdziwy brak ja. To nie tylko brak ja. To także praktyka, która obejmuje ja, a zarazem to praktyka, która wykracza poza ja czy brak ja. Rozumiecie?

    W oryginale brzmi to tak:

    Teacher and disciple practice various rituals together. Rituals are more than just training. Through rituals we communicate and transmit the teaching in a true sense. We put emphasis on selflessness. When we practice together, we forget our own practice. It is each individual’s practice, yet it is also others’ practice. For instance, when we practice chanting, we say, “Recite the sutra with your ears.” Then with our ears we listen to others, while with our mouths we practice our own practice. Here we have complete egolessness in its true sense.

    Egolessness does not mean to give up your own individual practice. True egolessness has forgotten egolessness. As long as you believe, “My practice is egoless,” that means you stick to ego, because you stick to giving up ego-centered practice. When you practice your own practice together with others, then true egolessness happens. That egolessness is not just egolessness. It also includes ego practice, but at the same time it is the practice of egolessness that is beyond ego or egolessness. Do you understand?

    tłum. Totai

  • piękno

    piękno

    Artyści, pisarze, by wyrazić bezpośrednie doświadczenie, malują lub piszą. Ale jeśli doświadczają czegoś bardzo silnie i czysto, mogą poddać się w próbach stworzenia opisu: „A niech to.” I tyle. Lubię aranżować wokół domu ogródek, lecz kiedy idę nad strumień i widzę wspaniałe kamienie i płynącą wodę, rezygnuję: „O, nie, za nic nie powinienem układać ogrodów kamiennych. Lepiej zajmę się posprzątaniem Strumienia Tassajara, pozbieram papierki i połamane gałęzie.”

    W naturze istnieje piękno, które przekracza piękno. Kiedy dostrzegasz tylko część, może ci się zdawać, że ten kamień trzeba trochę przesunąć w jedną, a tamten w drugą, i to nam da cały ogród. Ponieważ ograniczasz rzeczywistość używając miarki małego ja, istnieje tak dobry ogród, jak i zły ogród, a ty chcesz poprzekładać niektóre kamienie. Ale kiedy widzisz wszystko takie, jakie jest, szerszym umysłem, nic robić nie trzeba.

    Roshi Shunryu Suzuki, „not always so”