Rosi Shunryū Suzuki: Nie przywierać do oświecenia

Hui Neng, Szósty Patriarcha, powiedział: „Osiadać w pustce i utrzymywać spokojny umysł to nie zazen.” A także: „Po prostu siedzieć ze skrzyżowanymi nogami to nie jest zen.” A równocześnie mówię wam zawsze: „Po prostu siedź.” Jeżeli nie pojmujecie, czym jest praktyka, a chwytacie się słów, pogubicie się w tym, ale jeśli rozumiecie, czy jest prawdziwy zen, będziecie wiedzieli, że słowa tego Patriarchy stanowią rodzaj ostrzeżenia.

Kano Tan’yū: Szósty Patriarcha zen w chwili oświecenia, 1635–45; źródło: https://images.metmuseum.org/CRDImages/as/original/DP-29287-002.jpg

Nasze sesshin dobiega końca i ruszycie niedługo do domu, by oddać się powszednim zajęciom. Jeśli praktykujesz prawdziwe zazen, możesz się cieszyć na myśl o powrocie do codzienności. Może chętnie do niej wracasz, ale jeśli nie i wahasz się przed powrotem do zwykłego życia w mieście, to znaczy, że ciągle lgniesz do zazen. Dlatego właśnie Szósty Patriarcha powiedział: „Jeżeli osiadasz w pustce i lgniesz do swojej praktyki, to nie jest to prawdziwe zazen.”

Kiedy praktykujesz zazen z każdą chwilą, przyjmujesz to, co teraz masz, właśnie teraz, i znajdujesz zadowolenie we wszystkim, co robisz. Ponieważ przyjmujesz, na nic się nie skarżysz. To jest zazen. Nawet jeśli zrobić czegoś nie możesz, wiesz, co robić. Siedzenie zazen wesprze cię w innych aktywnościach. Tak jak przyjmujesz, że bolą cię w czasie siedzenia nogi, tak przyjmujesz codzienne życie, co może być trudniejsze niż praktyka zazen.

Jeśli przyjeżdżasz tu, zwłaszcza na to siedmiodniowe siedzenie, by poczuć smak prawdziwej praktyki, i udaje ci się ten smak zachować, gdy wracasz do swoich licznych zajęć, to to będzie wielka zachęta. Choć będzie ci trudno, a zajęć tak wiele, zawsze czuć będziesz w głowie smak spokoju, nie dlatego, że do niego lgniesz, ale bo to ci sprawia radość. Ze względu na tę radość nie musisz lgnąć. Jeżeli więc ta praktyka naprawdę nabrała dla ciebie smaku, możesz się nią cieszyć nieustająco, niezależnie, co robisz.

Może ci się zdaje, że osiągasz oświecenie, ale jeżeli pochłaniają cię jakieś zajęcia, jest ci trudno i myślisz, że musisz do tamtego doświadczenia wrócić, to to nie jest prawdziwe oświecenie, tylko coś, do czego lgniesz. Prawdziwe oświecenie jest zawsze przy tobie, więc nie musisz ani do niego lgnąć, ani nawet o nim myśleć. Skoro zawsze ci towarzyszy, to sama trudność jest oświeceniem. Życie pełne zajęć jest samo w sobie oświeconym działaniem. To jest prawdziwe oświecenie.

Dzisiaj młodzi ludzie umawiają się na randki, tylko że oświecenie nie jest czymś, co znajdziesz na randce. Gdy układasz życie, wstajesz o ustalonej godzinie, o ustalonej godzinie bierzesz swoją śniadaniówkę i wychodzisz do pracy, a do tego masz dziewczynę czy chłopaka, to się spotkacie. Nie ma potrzeby umawiania się. W określonym czasie ten ktoś przyjdzie w miejsce, gdzie zwykle się spotykacie. My tak robimy. Dzwonić do siebie jest głupie i tylko komplikuje sprawę. Chociaż umawiasz randkę przez telefon – “Hejka, to ja już wychodzę z domu.” – to jeśli ona nie przyjdzie w wasze miejsce, rozczarujesz się. Kiedy się nie umawiacie, a ona się pojawi, to się naprawdę ucieszysz.

Tak też osiągasz oświecenie. Nie ma się co śmiać. Mówię o czymś realnym. Nie umawiać się na randkę to nie oczekiwać i nie lgnąć do oświecenia. Kiedy oświecenie przynosi ci zachętę, to, że spotkasz się z dziewczyną, że zobaczysz ją tylko przez chwilę wystarczy. Zapewni ci to radość na cały dzień. Gdy domagasz się od niej zbyt wiele, to już jest sygnał, że lgniesz do oświecenia.

To miał na myśli Szósty Patriarcha, gdy powiedział: “Nie osiadając w niczym masz prawdziwy umysł.” Czyli kiedy do czegoś przywierasz, tracisz oświecenie. Mimo że tak gorliwie się starasz umówić na randkę czy spotkanie, to się nie sprawdza. Oświecenie, które dzięki temu uzyskujesz, jest czymś, do czego lgniesz, a nie czymś, co towarzyszy ci zawsze, co zawsze dostarcza ci zachęty.

To bardzo ważna sprawa. Kiedy już skończymy sesshin, praktykujcie dalej w codziennym życiu i naprawdę się oświecajcie. To sesshin jest bardzo owocne, wielu z was poczuło smak praktyki. A nawet jeśli nie, to myślę, że już wiesz, jak praktykować zazen. Od dziś więc praktykuj dalej z zaangażowaniem, zgodnie ze wskazówkami nauczyciela, a pewnego dnia poczujesz ten smak.

Bardzo wam dziękuję.

Rosi Shunryū Suzuki, „not always so”, rozdz. Not Sticking to Enlightenment, tłum. Totai

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *