Part 3. Teaching on Samantabhadra’s King of Aspiration Prayers ‒ Dzongsar Khyentse Rinpoche
Pyt.: Czy zechciałby Rinpocze odwołując się do alegorii spadania we śnie objaśnić różnicę między tradycjami therawady, mahajany i ważdżrajany?
Rinpocze upewnia się, że chodzi tylko o różnicę między tymi trzema, na co pytająca zdezorientowana sprawdza, czy poza tymi trzema są jakieś inne jany, co w konwersacji w czasie wykładu wypada śmiesznie, a beznadziejnie drętwo tutaj. Ten fragment więc staram się pominąć.
Odp.: Cóż, muszę mówić zwięźle. Różnicę można wyjaśniać na wiele sposobów. Ja skorzystam tylko z jednego. Mówię o praktyce. Weźmy więc za przykład złość – jak z nią postępować. W therawadzie powiedzą: „O, złość jest czymś bardzo złym! Masz dużo o tym czytać, że jest czymś złym. Potrzeba ci dużo maitri, miłości.” Tak by się z tym obeszli – śamatha, wipaśana, itp. Podejście mahajany jest takie: „Wszystkich czujących istot złość niech na mnie spłynie!” – tak by postąpili w mahajanie. Z kolei wadżrajana: „Co ty mówisz, że złość jest czymś złym? To tylko takie zjawisko psychiczne. Niech cię po prostu nie porwie, a tylko się jej przyglądaj.” Słynne: pang gyur shes gsum – gdzie pang to poniechanie, gyur – przekształcenie, a she – wiedzieć. Chodzi też o uczniów – uczniowie różnie to słyszą. Chciałbym, żeby nieobecny uczeń powiedział, co usłyszał…
tłum. Totai
Dodaj komentarz