Autor: Totai

  • Naropa szuka Tilopy

    [Naropa] przyszedł do pustelni. (…) Zapytany, w jakiej sprawie przychodzi, odparł: „Szukam Tilopy. Widzieliście go?”

    „Przekonasz się, że twe poszukiwania dobiegły końca. W środku jest żebrak, który twierdzi, że nazywa się Tilopa.”

    Naropa wszedł do pustelni i zobaczył człowieka, który siedział przy ogniu i smażył żywą rybę. Pustelnicy, gdy zobaczyli, co się dzieje, rzucili się bić żebraka, a ten spytał: „Nie podoba się wam, co robię?”

    „Oczywiście, że nie, skoro w pustelni czynisz zło!”

    Żebrak pstryknął palcami, rzekł: „Lohiwagadża.”, a ryba trafiła z powrotem do jeziora. Naropa, który zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z Tilopą, złożył dłonie i zaczął błagać o instrukcje. Guru podał mu garść wszy i powiedział:

    Jeśli masz zabić nędzne myśli prowadzące do nawyków
    I nałogowych skłonności na bezkresnej ścieżce
    Do ostatecznej natury wszystkich istot,
    Najpierw musisz zabić (te wszy).

    Naropa nie był jednak w stanie tego uczynić, a wtedy żebrak znikł mówiąc:

    Trudno ci będzie znaleźć Guru,
    Skoro nie zabijasz wszy myśli prowadzących do nawyków,
    Samorodnych i samo się niszczących.
    Jutro wybieram się do cyrku.

    Przygnębiony Naropa podniósł się i ruszył na dalsze poszukiwania.

    Chögyam Trungpa Rinpocze, “Illusion’s Game : The Life and Teaching of Naropa”, tłum. Totai
    obrazek pochodzi z postu Petra Válka
    
    
  • Dzongsar Jamyang Khyentse Rinpocze o oddaniu guru

    Dzongsar Jamyang Khyentse Rinpocze o oddaniu guru

    Jak już powiedziałem, da się mieć związek karmiczny z fałszywym guru (kobietą lub mężczyzną), nauczającym nie z dobroci, bo gdy przyjmować go jako ucieleśnienie dobroci i przeżywać pełne oddanie, i tak jakiś pożytek może się pojawić. Guru nie musi być tak naprawdę oświecony, a gdy uczniowie sądzą, że jest i oddają tej osobie cześć jako oświeconej, to ich udziałem będzie odpowiednie błogosławieństwo. Tym większe są wyzwania związane z oddaniem guru i tym bardziej szare są szare strefy.

    Był kiedyś potężny, sprytny lew o pięknej grzywie, na którego wielu myśliwych polowało, ale żaden go nie dopadł. Z jakiegoś powodu lew opanowywał instynkty, gdy widział mnichów w szatach. Z nieznanych przyczyn był oddany sandze. Pewnego dnia przebranemu za mnicha myśliwemu udało się do lwa zbliżyć i go zabić. Ponieważ lew tak był oddany szafranowym szatom, zebrał zasługę na dziewięćdziesiąt dziewięć eonów – mimo że myśliwy nie był prawdziwym mnichem. Kiedyś lew stał się Śakjamunim. Cześć dla Dharmy tyle niesie zasługi.

    To naprawdę zależy od osoby, która tej czci doświadcza. Uczeń, który wiele dokonał i widzi fałszywego guru jako ucieleśnienie wszystkich guru, zdobędzie błogosławieństwa. Jeśli obiekt oddania nie jest fałszywy, a oddanie obecne, to oczywiście ścieżka oddania będzie bardzo szybka.

    Nie czuć oddania dla guru to jak być kamieniem na dnie najgłębszego spośród oceanów. Nad tobą cały ocean, a oto ty, obły kamień, który nie jest w stanie wchłonąć choćby kropli wody.

    Nie mieć oddania to jak być opuszczonym statkiem, który tylko dryfuje po powierzchni wody, a donikąd nie zmierza. Ścieżka duchowa wypełniona wiedzą, ale nie oddaniem, nie zaprowadzi cię na drugi brzeg.

    Bez oddania przypominasz ślepca, który zwiedza świątynię słynącą z fresków. Ten, kto ma oddanie, jest jak artysta nauczony we wszystkim dostrzegać piękno, dla którego pięknem i głęboką sztuką będzie nawet worek śmieci.

    Bez oddania uczeń przypomina wypalone nasiono, które kiełków bodhichitty wypuścić nie może.

    Gdy brak ci oddania, wpadasz w otchłań cierpienia, z której wydostać się nie ma nadziei.

    Kontakt z Dharmą bez oddania, to jak znaleźć się na wyspie zasypanej złotymi kamieniami, kiedy brak ci rąk, by je pozbierać.

    Oddanie jest jak niewiarygodnie żyzna tropikalna kraina, w której wszystko rośnie szybko i bez wysiłku. Kiedy masz oddanie, oświecenie po prostu w tobie wzrasta. Ci, którzy dysponują wiedzą, ale nie oddaniem, nie dostrzegą oświecenia kiełkującego ze wszystkich zjawisk.

    Oddanie jest jak mieć na własność dom zabezpieczony przed wszelkimi intruzami. Mogą pojawić się różnego typu negatywne emocje, ale wkrótce przejdą, bo nie znajdują dostępu.

    tłum. Totai

    źródło: https://www.facebook.com/IAmSamLongSamIAm/posts/pfbid07G8u3A4dbscZk4PvvS3a6TpGYTnWBCuMuaBxUqWXqWNoLKwG9eWF4utnPNkJdvXul

  • Rosi Shunryū Suzuki: Nie przywierać do oświecenia

    Hui Neng, Szósty Patriarcha, powiedział: „Osiadać w pustce i utrzymywać spokojny umysł to nie zazen.” A także: „Po prostu siedzieć ze skrzyżowanymi nogami to nie jest zen.” A równocześnie mówię wam zawsze: „Po prostu siedź.” Jeżeli nie pojmujecie, czym jest praktyka, a chwytacie się słów, pogubicie się w tym, ale jeśli rozumiecie, czy jest prawdziwy zen, będziecie wiedzieli, że słowa tego Patriarchy stanowią rodzaj ostrzeżenia.

    Kano Tan’yū: Szósty Patriarcha zen w chwili oświecenia, 1635–45; źródło: https://images.metmuseum.org/CRDImages/as/original/DP-29287-002.jpg

    Nasze sesshin dobiega końca i ruszycie niedługo do domu, by oddać się powszednim zajęciom. Jeśli praktykujesz prawdziwe zazen, możesz się cieszyć na myśl o powrocie do codzienności. Może chętnie do niej wracasz, ale jeśli nie i wahasz się przed powrotem do zwykłego życia w mieście, to znaczy, że ciągle lgniesz do zazen. Dlatego właśnie Szósty Patriarcha powiedział: „Jeżeli osiadasz w pustce i lgniesz do swojej praktyki, to nie jest to prawdziwe zazen.”

    Kiedy praktykujesz zazen z każdą chwilą, przyjmujesz to, co teraz masz, właśnie teraz, i znajdujesz zadowolenie we wszystkim, co robisz. Ponieważ przyjmujesz, na nic się nie skarżysz. To jest zazen. Nawet jeśli zrobić czegoś nie możesz, wiesz, co robić. Siedzenie zazen wesprze cię w innych aktywnościach. Tak jak przyjmujesz, że bolą cię w czasie siedzenia nogi, tak przyjmujesz codzienne życie, co może być trudniejsze niż praktyka zazen.

    Jeśli przyjeżdżasz tu, zwłaszcza na to siedmiodniowe siedzenie, by poczuć smak prawdziwej praktyki, i udaje ci się ten smak zachować, gdy wracasz do swoich licznych zajęć, to to będzie wielka zachęta. Choć będzie ci trudno, a zajęć tak wiele, zawsze czuć będziesz w głowie smak spokoju, nie dlatego, że do niego lgniesz, ale bo to ci sprawia radość. Ze względu na tę radość nie musisz lgnąć. Jeżeli więc ta praktyka naprawdę nabrała dla ciebie smaku, możesz się nią cieszyć nieustająco, niezależnie, co robisz.

    Może ci się zdaje, że osiągasz oświecenie, ale jeżeli pochłaniają cię jakieś zajęcia, jest ci trudno i myślisz, że musisz do tamtego doświadczenia wrócić, to to nie jest prawdziwe oświecenie, tylko coś, do czego lgniesz. Prawdziwe oświecenie jest zawsze przy tobie, więc nie musisz ani do niego lgnąć, ani nawet o nim myśleć. Skoro zawsze ci towarzyszy, to sama trudność jest oświeceniem. Życie pełne zajęć jest samo w sobie oświeconym działaniem. To jest prawdziwe oświecenie.

    Dzisiaj młodzi ludzie umawiają się na randki, tylko że oświecenie nie jest czymś, co znajdziesz na randce. Gdy układasz życie, wstajesz o ustalonej godzinie, o ustalonej godzinie bierzesz swoją śniadaniówkę i wychodzisz do pracy, a do tego masz dziewczynę czy chłopaka, to się spotkacie. Nie ma potrzeby umawiania się. W określonym czasie ten ktoś przyjdzie w miejsce, gdzie zwykle się spotykacie. My tak robimy. Dzwonić do siebie jest głupie i tylko komplikuje sprawę. Chociaż umawiasz randkę przez telefon – “Hejka, to ja już wychodzę z domu.” – to jeśli ona nie przyjdzie w wasze miejsce, rozczarujesz się. Kiedy się nie umawiacie, a ona się pojawi, to się naprawdę ucieszysz.

    Tak też osiągasz oświecenie. Nie ma się co śmiać. Mówię o czymś realnym. Nie umawiać się na randkę to nie oczekiwać i nie lgnąć do oświecenia. Kiedy oświecenie przynosi ci zachętę, to, że spotkasz się z dziewczyną, że zobaczysz ją tylko przez chwilę wystarczy. Zapewni ci to radość na cały dzień. Gdy domagasz się od niej zbyt wiele, to już jest sygnał, że lgniesz do oświecenia.

    To miał na myśli Szósty Patriarcha, gdy powiedział: “Nie osiadając w niczym masz prawdziwy umysł.” Czyli kiedy do czegoś przywierasz, tracisz oświecenie. Mimo że tak gorliwie się starasz umówić na randkę czy spotkanie, to się nie sprawdza. Oświecenie, które dzięki temu uzyskujesz, jest czymś, do czego lgniesz, a nie czymś, co towarzyszy ci zawsze, co zawsze dostarcza ci zachęty.

    To bardzo ważna sprawa. Kiedy już skończymy sesshin, praktykujcie dalej w codziennym życiu i naprawdę się oświecajcie. To sesshin jest bardzo owocne, wielu z was poczuło smak praktyki. A nawet jeśli nie, to myślę, że już wiesz, jak praktykować zazen. Od dziś więc praktykuj dalej z zaangażowaniem, zgodnie ze wskazówkami nauczyciela, a pewnego dnia poczujesz ten smak.

    Bardzo wam dziękuję.

    Rosi Shunryū Suzuki, „not always so”, rozdz. Not Sticking to Enlightenment, tłum. Totai

  • enmei dziukku kannon gjo

    enmei dziukku kannon gjo

    Z Kuzokai – spotkań w Sandze Kannon z dr. Maciejem Kanertem:

    24 kwietnia 2020 r.:

    Nie sposób rozstrzygnąć, czy otwierające „Kanzeon” to zwrot do Kanzeona, czy też wskazówka, że oto Kanzeon uczynił coś, co dalej jest opisane.

    Rosi Udżi dopytywał, czy Kanzeon w tej sutrze to mężczyzna, na co dr Kanert wyjaśnił, że 1) japoński nie posiada rodzajów, więc dokonanie wyraźnego rozróżnienia w tekście nie było konieczne, 2) posągi Kanzeona, jakie widział w Japonii, przedstawiają wyłącznie męskie postacie, na przykład mają wąsy.

    Tytuł: Przedłużająca życie sutra Kannona w dziesięciu wersach

    werstłumaczenie
    Kanzeonten, który kontempluje dźwięki świata
    namu butsucześć Buddzie
    jo butsu u in„jo”: z
    „butsu”: budda
    „u”: posiadający, mający
    „in”: przyczyna bezpośrednia
    jo butsu u en„jo”: z
    „butsu”: budda
    „u”: posiadający, mający
    „en”: przyczyna pośrednia
    buppo so enbudda, prawo, wspólnota (czyli: budda, dharma, sangha)
    dziu raku ga dzioczystość, rozkosz/szczęście, jaźń, trwałość

    komentarz: to jest nawiązanie do Sutry Parinirwany
    cio nen kanzeonrano myślenie Kanzeon
    bo nen kanzeonwieczorem myślenie Kanzeon
    nen nen dziu sin ki„nen”: chwila
    „nen nen”: każda chwila
    „dziu”: z
    „sin”: umysł
    „ki”: powstaje
    każda chwila powstaje z umysłu
    nen nen fu ri sinjak wyżej
    „fu”: nie
    „ri”: oddalać
    żadna chwila nie oddala się od umysłu

    czyli jeśli dobrze rozumiem, w całości przy założeniu, że sutra rozpoczyna się od inwokacji do Kanzeona:

    O Kanzeonie, który kontemplujesz dźwięki świata!
    Cześć Buddzie!
    Związany z Buddą przyczyną bezpośrednią
    I związany z Buddą przyczyną pośrednią,
    I przyczyną pośrednią związany z Buddą, Dharmą i Sanghą!
    Jesteś czystością, rozkoszą, jaźnią i trwałością.
    Myśl poranna to Kanzeon,
    myśl wieczorna to Kanzeon.
    Każda chwila z umysłu powstaje,
    Żadna chwila nie jest od umysłu oddalona.


    A gdyby przyjąć, że sutra stanowi opis postępowania Kanzeona, to całość brzmiałaby tak:

    Kanzeon oddał cześć Buddzie
    I posiadł bezpośrednią przyczynę z Buddą,
    I posiadł z Buddą przyczynę pośrednią,
    I posiadł także pośrednią przyczynę z buddą, dharmą i sanghą.
    I tak osiągnął stan czystości, rozkoszy, jaźni i trwałości.
    Rano kontempluję Kanzeona.
    Wieczorem kontempluję Kanzeona.
    Każda z moich myśli powstaje z umysłu Buddy,
    Żadna z moich myśli nie jest oddalona od umysłu Buddy.

    Czy to coś tłumaczy?

  • Rosi Shunryū Suzuki: Gdzie nie pójdę, spotykam siebie

    Rosi Shunryū Suzuki: Gdzie nie pójdę, spotykam siebie

    Większość z nas chce się dowiedzieć, czym jest ja. To wielki kłopot. Próbuję zrozumieć, czemu ten kłopot macie. Coś mi się wydaje, że choć tak się starasz pojąć, kim jesteś, to jest to zadanie, które nigdy się nie dopełni i ty nigdy siebie nie zobaczysz. Twierdzisz, że trudno jest siedzieć nie myśląc, ale jeszcze trudniej będzie myśleć o sobie. Właściwie nie da się dojść do niczego rozstrzygającego, i zwariujesz, jeśli będziesz wciąż usiłować coś uzyskać, i nie dowiesz się, jak ze sobą postępować.

    (więcej…)
  • Prawdziwe skupienie

    Prawdziwe skupienie nie oznacza koncentracji na jednej tylko rzeczy. Choć mówimy: “Zajmuj się tylko jednym na raz.”, to trudno wyjaśnić, o co chodzi. Nie staramy się na niczym konkretnym skupiać, a jednocześnie jesteśmy na to przygotowani. Jeśli na przykład skupiam spojrzenie na kimś w zendo, innym nie jestem w stanie poświęcać uwagi. Dlatego gdy praktykuję zazen, nie patrzę na nikogo. A wówczas zauważę, że ktoś się porusza.

    (więcej…)
  • I ty

    I ty

    I ty jesteś tu mile widziana/y.
    Zwłaszcza, jeśli nie pasujesz.
    Zwłaszcza, jeśli z trudem dajesz radę.
    Nie jesteś sam(a).
    Buddyzm to co innego niż myślisz.
    Buddyzm nie jest normalny.
    Nie staramy się wrócić do normalności.
    Buddyzm jest radykalny.
    Wszyscy mamy naturę buddy.
    Nikt nie jest lepszy od innych.
    Pustka to wielkie wyciszenie.
    Jestem pewien, że wielu z was nie jest pilnymi [praktykującymi]. Jestem pewien, że wielu z was będzie pić, chodzić do kasyna i wyczyniać masę dziwnych rzeczy, które nawet nie przychodzą mi do głowy, ale i tak możecie być buddystami, i to mi się wydaje bardzo ważne! Chcę widzieć buddystów na harleyach, całych w tatuażach, obcisłych kurtkach skórzanych, tacy ludzie mi się podobają…
    Myślę, że to strasznie poniżające i smutne, że słyszy się, że „a, buddyst(k)a równa się wegetarianin, działanie bez przemocy, mnich, jaskinia, odosbnienie…” Przez tego typu wyobrażenia kurczą się rzesze buddystów.

    Everyone is welcome here.
    Especially if you don’t fit in.
    Especially if you struggle.
    You are not alone.
    Buddhism is not what you think.
    Buddhism is not normal.
    We are not trying to get back to normal.
    Buddhism is radical.
    We all have buddha nature.
    No one is better than anyone.
    Emptiness is the great equanimity
    I’m sure many of you are not diligent [practitioners]. I’m sure many of you will drink, and go to casinos, and do all sorts of strange things that I can’t even think of, but you can still be Buddhist, and I think that’s so important! I want to see Buddhists on Harley Davidsons, with all the tattoos, with the very tight leather jackets, I like those people…
    I think it’s so denigrating and sad to always hear 'oh Buddhist equals being vegetarian, non violent, monk, cave, retreat,…’ all those ideas are dwindling the population of Buddhism.

  • Rosi Shunryū Suzuki: Ciesz się życiem

    Rosi Shunryū Suzuki: Ciesz się życiem

    Mowa wygłoszona 20 lipca 1969 roku, w dniu lądowania Apollo 11 na Księżycu, opublikowana w książce „not always so”

    Gdy pójść do biblioteki, trafić można na książki z całą tą ludzką wiedzą, tak obszerną, że niemal nie do ogarnięcia. A teraz człowiek ma wylądować na Księżycu. Nie wiem właściwie nic o tym, jak się tam leci, ani jak to będzie, kiedy wreszcie ktoś tam się dostanie. Nie bardzo mnie to interesuje.

    (więcej…)
  • praktyka braku ja

    praktyka braku ja

    Rosi Shunryū Suzuki w książce „not always so” pisze:

    Nauczyciel i uczeń razem praktykują różne rytuały. To coś więcej niż trening. To rytuały pozwalają wyrażać i przekazywać nauczanie w prawdziwym znaczeniu. Kładziemy nacisk na brak ja (ang. egolessness). Gdy praktykujemy razem, zapominamy własną praktykę. To zarazem jest osobista praktyka, jak i praktyka innych ludzi. Kiedy na przykład praktykujemy śpiewanie sutr, mówimy: „Recytuj sutrę uszami.” Uszami słuchamy innych, a ustami wykonujemy swoją praktykę. Tak dopełnia się praktyka braku ja w prawdziwym znaczeniu.

    Brak ja nie równa się rezygnacji z własnej praktyki. Przy prawdziwym braku ja zapomina się o braku ja. Dopóki wierzysz, że praktykujesz bez ja, jest to znak, że do niego przywierasz, bo przywierasz do chęci pozbycia się praktyki skupionej na ja. Kiedy praktykujesz własną praktykę z innymi, to pojawia się prawdziwy brak ja. To nie tylko brak ja. To także praktyka, która obejmuje ja, a zarazem to praktyka, która wykracza poza ja czy brak ja. Rozumiecie?

    W oryginale brzmi to tak:

    Teacher and disciple practice various rituals together. Rituals are more than just training. Through rituals we communicate and transmit the teaching in a true sense. We put emphasis on selflessness. When we practice together, we forget our own practice. It is each individual’s practice, yet it is also others’ practice. For instance, when we practice chanting, we say, “Recite the sutra with your ears.” Then with our ears we listen to others, while with our mouths we practice our own practice. Here we have complete egolessness in its true sense.

    Egolessness does not mean to give up your own individual practice. True egolessness has forgotten egolessness. As long as you believe, “My practice is egoless,” that means you stick to ego, because you stick to giving up ego-centered practice. When you practice your own practice together with others, then true egolessness happens. That egolessness is not just egolessness. It also includes ego practice, but at the same time it is the practice of egolessness that is beyond ego or egolessness. Do you understand?

    tłum. Totai

  • piękno

    piękno

    Artyści, pisarze, by wyrazić bezpośrednie doświadczenie, malują lub piszą. Ale jeśli doświadczają czegoś bardzo silnie i czysto, mogą poddać się w próbach stworzenia opisu: „A niech to.” I tyle. Lubię aranżować wokół domu ogródek, lecz kiedy idę nad strumień i widzę wspaniałe kamienie i płynącą wodę, rezygnuję: „O, nie, za nic nie powinienem układać ogrodów kamiennych. Lepiej zajmę się posprzątaniem Strumienia Tassajara, pozbieram papierki i połamane gałęzie.”

    W naturze istnieje piękno, które przekracza piękno. Kiedy dostrzegasz tylko część, może ci się zdawać, że ten kamień trzeba trochę przesunąć w jedną, a tamten w drugą, i to nam da cały ogród. Ponieważ ograniczasz rzeczywistość używając miarki małego ja, istnieje tak dobry ogród, jak i zły ogród, a ty chcesz poprzekładać niektóre kamienie. Ale kiedy widzisz wszystko takie, jakie jest, szerszym umysłem, nic robić nie trzeba.

    Roshi Shunryu Suzuki, „not always so”